birth is the cause of death.

“Would you believe me when I tell you: You’re the.. king of my heart..”?

i have friends, online friends.

Opowiem Wam historię. O grze. 
Nie znacie jej. 
To taka specjalna platforma, która powstała do całkiem innych celów. Ludzie mieli ot tak odnajdywać innych, dawnych, niedawnych, przyszłych. 

Dzieci jednak przejęły część owego portalu i stworzyły w nim inny świat. Lepszy świat. I tak powstała ta osobliwa “gra”. Gra, w której główną rolę mają uczucia. O czym mowa? 

Wszystko wygląda bardzo niepozornie: tworzysz postać, nazywasz ją, charakteryzujesz, nadajesz jej twarz znanej lub nieznanej osoby i.. żyjesz jej życiem. Sumiennie i szczegółowo opisujesz jej uczucia i zachowania, wcielasz się w nią i nawet nie zauważasz, kiedy zaczyna Ci zależeć na obcym człowieku. Człowieku, który kieruje drugą postacią, a los chciał, że Wasi bohaterowie zwyczajnie się polubili. 

To miejsce pełne romansów i przygód. Z czasem zaczyna jednak być wyjątkowo niebezpieczne. Uzależniasz się. Martwisz się. O nich. O siebie. 

Później jest typowo: przestajesz interesować się losami bohaterów, kontaktujesz się z drugim autorem i to on zajmuje Twoje życie. Wymieniacie się mailem, numerem, zdjęciem, loginem na skype, aż w końcu nie potraficie bez siebie żyć. 

Wiem o czym mówię. 

Po uświadomieniu sobie tej istotnej kwestii są dwie drogi. Czeka Was albo nieszczęśliwa egzystencja, albo wielkie spotkanie. To drugie wiązać się będzie ze stresem i radością. To pierwsze.. cóż. 

Wiesz o czym mówię?